Search
  • Monika Skarzynska

Alchemia


Według jednej z teorii Psychologii Procesu, sny są kanałem, przez który do naszej jaźni dociera głos podświadomości. Jeśli wiemy jak go rozszyfrować, możemy dowiedzieć się o nas i o świecie ważnych informacji. Czasami ta informacja ostrzega nas przed czymś, z czego nie zdajemy sobie sprawy, albo przynosi ulgę poprzez zrozumienie wcześniej niepojętego. Ogólnie mówiąc pomaga nam uświadomić sobie to co nieuświadomione a znaczące w naszym życiu.


Odkąd pamiętam, sny były dla mnie ważne. Podobno, znów według Psychologii Procesu, ten najwcześniejszy sen, który wciąż się pamięta, może mieć znaczenie nawet do teraz. Co ciekawe, mój sen, bardzo symboliczny, który miałam jako mniej więcej sześciolatka i który wciąż pamiętam, trzydzieści lat później pomógł mi zrozumieć rodzinne zaszłe relacje, które mają wpływ i konsekwencje po dzisiaj.

Niekoniecznie każdy sen musi być ważny, mają one swoją skalę intensywności i znaczenia. Im bardziej stabilny punkt scalający, tym bardziej jesteśmy połączeni z podświadomością.


Jeden z ważniejszych moich snów sprzed kilku lat, jasno odnosił się do alchemicznych zasad. Tej nocy byłam w pięknym, dużym domu. Na białych ścianach i szklanych przegrodach między pokojami odbijały się refleksy pełnego słońca. Przez szerokie okna widziałam gęsty zielony las po lewej oraz rozległą połać pola po prawej stronie. Czułam ciszę i spokój, mimo że dom był pełen ludzi. Ale byli to ludzie pełni duchowości i harmonii. To nie była rodzina, raczej mała komuna kobiet i mężczyzn w podobnym, młodym i średnim wieku a ja byłam jej częścią.

W pewnym, nagłym momencie poczułam, i było to tylko i aż uczucie, że do tej okolicy, do tego domu, zbliża się zło w czystej postaci. Zło niezmaterializowane, nieucieleśniona energia, a jednak silnie wyczuwalna. Zieleń leśnych drzew na horyzoncie spowił czarny cień. Demoniczna energia była coraz bliżej. Nieograniczona i niepohamowana. Nieunikniona. W domu zaczęły dziać się okropne rzeczy. Ci sami ludzie, którzy chwilę wcześniej spokojnie przemierzali korytarze i pokoje, zaczęli być agresywni. Czułam strach. Byłam świadkiem horroru. Wiedziałam też, że to zło ma źródło nie w sercach ludzi, ale jest zewnętrzną siłą, której trudno jest się oprzeć. Jakaś kobieta została popchnięta na łóżko przez opętanego złem mężczyznę. Duży pies, który wcześniej był łagodny teraz szczerzył rząd białych kłów. W tej całej scenerii okrutnych zdarzeń, czułam bezradność. Gdy zdałam sobie sprawę, że nic nie mogę zrobić, poddałam się. I w tym momencie, w tym uczuciu poddania się, braku wewnętrznej walki, znalazłam spokój. Usiadłam na podłodze, opierając plecy o ścianę. Moja podświadomość nakierowała moją świadomość na okolicę serca i szepnęła: “tutaj jest kamień alchemiczny, żywy kamień. To serce to twój spokój. Twój wybór”. Obudziłam się z myślą i przekonaniem o oczywistej prawdzie, że mój kamień alchemiczny to mój niezmienny spokój, brama do wieczności. Kamień dla alchemików był symbolem niezniszczalności, wolności od czasu i nieśmiertelności.


Marie-Louise von Franz, specjalistka jungowska od snów, uważa że bardzo istotne jest ostatnie zdanie, czy przesłanie we śnie. Wiąże się ono najczęściej albo z katastrofą, albo z ukojeniem, rozwiązaniem problemu śniącego. Ja po tym śnie poczułam ulgę, dzięki zrozumieniu informacji, wysłanej przez podświadomość: nie zawsze mam wpływ na czynniki zewnętrzne, ale zawsze mogę mieć wpływ na to jak się czuję. Ów intensywny sen, mogłabym także zinterpretować jako symbol życia, w którym zmierzam się, jak każdy z nas, z wieloma emocjami i odczuciami, od stanu błogości po odczuwanie wszechobecnego zła. Dlatego tak ważne jest znalezienie spokoju w swoim wnętrzu, niezależnie od zewnętrznych okoliczności.



24 views0 comments

Recent Posts

See All

Kto Ja?

MADURAJ